A miał być taki piękny majowy tydzień

A miał być taki piękny majowy tydzień

Jeszcze w piątek nadchodzący tydzień zapowiadał się wspaniale. Dostałem trzy dni urlopu, szef obiecał, że nie będzie dzwonić… Długi weekend jak się patrzy! Tym bardziej się ucieszyłem, bo na najbliższe dni pogodę zapowiadali znakomitą. Hurra! 9 pełnych dni z Rodziną na świeżym powietrzu! Obiecałem Agnieszce, że przez te dni to głównie ja będę się zajmował Antosiem. Karmienie co 3 godziny, podawanie leków, ćwiczenia, spacery. Tymczasem odgadnij proszę, gdzie teraz jesteśmy…

Jestem pełen podziwu dla mojej Agnieszki, jak ona to wszystko na co dzień robi. Codziennie pakuje Antosia do wózka i ruszają razem w miasto. Poruszają się wyłącznie komunikacją miejską. Bywa, że w ciągu dnia muszą odwiedzić kilka miejsc we Wrocławiu, bo Antoś z powodu swojej choroby rehabilitowany jest przez wielu specjalistów. W innym zakątku miasta mają rehabilitację ruchową i sensoryczną, w innym wzrokową, w innym słuchową. Antek jeździ na zajęcia grupowe i indywidualne. Do tego dochodzą różnorakie wizyty lekarskie i badania.

Mama z Antosiem

Mama z Antosiem

Bez umiejętności znakomitej organizacji czasu, jaką posiada moja żona byłoby z nami naprawdę kiepsko. W międzyczasie trzeba Antosia jeszcze nakarmić i podać leki przeciwpadaczkowe. A pamiętasz przecież, że Antek nie zjada ustami, tylko karmiony jest przez specjalną rurkę (gastrostomię), zakończoną w żołądku. Nie możemy Antoniemu  podać do rączki biszkopta albo chrupeczki jak jest głodny i kupić soczku jak chce mu się pić. Wyprawa poza dom jest zawsze przemyślana, zaplanowana a jedzenie wcześniej odpowiednio przygotowane.

Zwykle nie ruszamy się poza dom bez kompletu strzykawek oraz innych medycznych gadżetów, które umożliwiają na przykład założenie Antosiowi nowej rurki do żołądka w razie jak stara, zniszczona przez kwas po prostu wypadnie.  Kilka razy już się to zdarzało. Nową rurkę trzeba założyć w ciągu jednej godziny, bo ściana żołądka regeneruje się bardzo szybko. Jak się nie zdąży na czas, to nowej rurki bez pobytu w szpitalu się nie założy. A Antek musi przecież jeść. Wiele razy musieliśmy gnać na sygnale do szpitalnego ambulatorium. Teraz sami potrafimy Antkowi wymienić rurkę i zawsze mamy przy sobie wszystko co potrzebne.

Opieka nad Antosiem to jest jedna sprawa. Ale na Antosiu świat się nie kończy. Zapewne pamiętasz, że oprócz Antosia mamy jeszcze dwóch synów. Starszy chodzi do podstawówki a młodszy do przedszkola. Oni też wymagają uwagi i potrzebują swojej mamy. Naprawdę nie wiem jak Agnieszka znajduje na to wszystko czas i energię! Pewnie musiałaby w tym miejscu sama o wszystkim napisać, ale wieczorem jest już taka zmęczona, że nie ma siły na zebranie myśli aby coś skrobnąć na Antosiowej stronie. Wcale się nie dziwię. Wiem, że musi odpocząć.

Na spacerze

Na spacerze

No więc jak to jest z tym naszym długim majowym weekendem i zaplanowanym odpoczynkiem? Niestety, nic nie wyszło tak jak zaplanowaliśmy. Jedyne co się zgadza, to to, że Tata spędza czas z Antosiem. A gdzie? W szpitalu…

Zaczęło się w piątek wieczorem – ogólnym rozdrażnieniem. Potem kolejno dołączyły gorączka, wymioty, brzydki kaszel i kłopoty z oddychaniem. W niedzielę rano szukaliśmy pomocy lekarskiej. Lekarz w dyżurującym ośrodku nie badając Antosia wypisał od razu skierowanie do szpitala. Na oddziale pediatrycznym nie było miejsca więc, jako, że Antoś jest dzieckiem z problemami neurologicznymi, trafiliśmy na znany nam oddział neurologii dziecięcej – dokładnie do tego samego pokoju, do którego Antka przywieźli już kiedyś z porodówki.

Antek otrzymuje antybiotyk i od czasu do czasu kroplówkę. Temperatura spadła i jest z nim lepszy kontakt, nadal jednak miewa częste napady kaszlu. Potrafi kaszleć raz za razem, przez dwie godziny, ani na chwilę nie otwierając oczu. Jeżeli taki napad wypadnie po jedzeniu, zwrot zawartości żołądka jest gwarantowany. Widać jak bardzo go to męczy. Po takiej męczarni zwykle zasypia…

Mamy pecha! Trafiliśmy chyba na najgorszy czas w szpitalu. Jeden dzień pracy, jeden dzień wolnego, jeden dzień pracy i znowu dzień wolnego. Potem dzień pracy i jeszcze dwa dni wolnego. Poza tym lekarz też człowiek i chciałby wziąć jakieś wolne. Możesz sobie tylko wyobrazić jak wygląda leczenie w takiej sytuacji.

Życzę Ci zdrówka i jeszcze raz zdrówka. Pozdrawiamy ciepło! Trzymaj za Antka kciuki!

PS

Chciałbym w tym miejscu podziękować mojej żonie za to, że jest z nami. Agnieszko! Jesteś wspaniałą żoną i mamą. Dziękuję też za pyszne kotleciki, bułeczki i słodkości, które mi codziennie przynosisz do szpitala. I dziękuję za wykoszenie trawnika, którego nie cierpię kosić.  Kocham Cię Agniesiu!

Franio Słuszczak Poznaj Polub Pomóż
Kliknij i przejdź teraz na stronę Frania »

20 komentarzy

  1. Daria
    2 maja 2012

    Kochani,
    Ściskamy Was pełni nadziei na lepszy czas dla Was:****

    • Ala
      3 maja 2012

      Witajcie Kochani !!
      Mogę Wam życzyć tylko siły. Agnieszko, jako matka, żona i przyjaciółka zasługujesz na najwyższy podziw.
      Pozdrawiam cieplutko. Ala

  2. Gosia
    2 maja 2012

    Jestesmy z Wami sercem i mysla. Bedzie lepiej! Sciskamy mocno-mocniuchno!

  3. Kasia
    2 maja 2012

    Zobaczycie bedzie dobrze. Antoś to wspaniały i silny facet.
    Pozdrawiam 🙂

  4. delfin
    2 maja 2012

    3mamy kciuki bardzo mocno, a ponieważ Antoś jest silny, wbrew wszystkiemu na pewno będzie dobrze; nasza banda Was ściska i pozdrawia

  5. Anutka
    2 maja 2012

    brakuje mi słów, żeby wyrazić jak podziwiam
    Waszą siłę- Wasz synek ma wspaniałych rodziców a on sam jest ślicznym chłopczykiem. Trzymam za Was kciuki z moją rodzinką, pozdrawiam

  6. Tomek
    3 maja 2012

    Sławku, pozdrawiam was mocno. Jesteście wspaniałymi rodzicami. Chciałbym być tak dobry Ojcem jak ty jesteś…

  7. ASM
    3 maja 2012

    Trzymajcie się dzielnie! Tyle już przetrwaliście! Dacie radę!!!
    Pozdrawiamy i życzymy zdrowia!!!!!!

  8. MAGDA Z RODINĄ
    3 maja 2012

    Trzymamy za Was kciuki, jesteście wspaniałymi rodzicami, mały Wasz jest taki śliczny, pozdrawiamy

  9. Ana
    3 maja 2012

    TRZYMAM ZA WAS WSZYSTKICH KCIUKI I ŻYCZE ZDROWIA WIEM CO TO ZNACZY BYĆ Z DZIECKIEM W SZPITALU PRZEZ ŚWIĄTECZNE DNI JA TRAFIŁAM TAM KILKA LAT TEMU W WIELKI CZWARTEK … WYSZŁAM PO ZWYCIĘSKIEJ CHOROBIE CÓRKI PO MIESIĄCU NA PRZEPUSTKĘ – A MOGŁA BYĆ NA ZAWSZE JUŻ „ROŚLINKĄ” DLATEGO MUSICIE SIĘ TRZYMAĆ WY TO NAPEWNO Z ANTKIEM BĘDZIE DOBRZE I WYZDROWIEJE. ŻYCZE WIARY I BŁOGOSŁAWIEŃSTWA BOGA
    ANA
    P.S. MAM NADZIEJE ŻE Z RZESZOWA UZBIERACIE DUŻO Z 1% PODATKU

  10. Tata Antosia
    4 maja 2012

    Dziękujemy Kochani! Niezmiernie miło jest czytać Wasze komentarze. Dodają nam otuchy i sił do walki. To dla nas bardzo ważne. Buziaki!

  11. IWONA
    4 maja 2012

    Trzymam za Was kciuki, jesteście wspaniałą rodziną a Antoś to śliczny chłopczyk. Wiem, że z Waszą i Bożą pomocą przezwycięży chorobę. Pozdrawiam cieplutko

  12. Gość
    5 maja 2012

    Jestem pełna podziwu dla waszej rodziny. Trzymam kciuki, trzymajcie się.

  13. Viola
    6 maja 2012

    Siły, wytrwałości życzę Wam z całego serca

  14. justyna
    7 maja 2012

    Witam,
    śledzę Państwa losy na blogu i wzruszam się za każdym razem,
    jesteście Państwo dla mnie wyjątkową rodziną, Pani Agnieszko-jest Pani przykładem dla nas mam wszystkich, bez wyjątku, jak być prawdziwą mamą, a nie traktować wychowanie tylko jako poświęcenie, Panie Sławku a takiego męża który tak pisze o swojej żonie pewnie życzyłaby sobie każda z nas!!!
    życzę Państwu samych szczęśliwych chwil….

  15. Ewa
    9 maja 2012

    Życzę wytrwałości i dużo zdrowia. Jesteście wspaniałą rodziną.

  16. JaMajka
    12 maja 2012

    Poryczałam się. Jesteście moimi bohaterami! A pani Agnieszka chyba jest Aniołem… Podziwiam, modlę się za Was! I przypominam, że proszę o kontakt.

  17. Katarzyna
    10 Cze 2012

    Trudno mi wyrazić słowami to co teraz czuję……
    Z zasady omijam prywatne strony, ale Wasza rodzina jest cudowna, wielka i silna.
    Również jestem matką, ale ja przy Agnieszce to …………
    Życzę Wam jeszcze więcej sił i radości z każdego następnego dnia. Nie jestem w stanie dalej pisać, bo łzy zasłoniły mi już wszystko.

  18. Bogi
    15 Lip 2012

    Wprawdzie mamy lipiec, ale ja przeczytałam Twojego posta…
    czytam i aż się popłakałam… rzadko kiedy mąż tak wspaniale pisze o swojej żonie i docenia jej trud i poświęcenie, a w waszej rodzinie to wyjątkowa praca.
    GRATULUJĘ !

Pozostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.